Jadę na wakacje…

Fotografia to – jak kiedyś napisałem – moja miłość (prawie) na wyłączność. Jednak wakacje też się przydadzą. Jakiś czas temu zaplanowałem sobie krótki wypad w Bieszczady. Dlaczego jadę właśnie tam? Chyba z tego samego powodu co wszyscy, czyli by wypocząć z dala od – jak to się mówi – cywilizacji. A to oznacza, że kolejnych wpisów przez dłuższy czas po prostu nie będzie.

Wakacyjny realizm

Jak sami dobrze wiecie, wakacje to nie tylko przyjemności. Wiem coś o tym – jestem przecież fotografem a to oznacza, że muszę zabrać ze sobą cały potrzebny mi osprzęt. Zanim powiem Wam co zabieram ze sobą, składam jednoznaczną deklarację – nie będę odpoczywał od fotografii. No i od rodziny też.

Zajrzyjmy do plecaka

Moja lista potrzebnych sprzętów jest dość niewielka. Zabiorę ze sobą przede wszystkim:

  • neoprenowe pokrowce – doskonale sprawdzą się do przechowywania aparatu, obiektywów itd.
  • filtry - nie tylko pozwolą na uzyskanie ciekawych, fotograficznych efektów, ale przede wszystkim ochronią szkła obiektywu
  • karty pamięci – przydadzą się, bo nie zamierzam zabierać komputera ze sobą!
  • powerbanki - co prawda wyjeżdżam w teren gdzie mam dostęp do energii elektrycznej, ale nie oznacza to, że nie poświęcę nieraz i całego dnia na fotografowanie. Energia jak najbardziej się przyda.
  • dodatkowe szkła – są o wiele tańsze i wygodniejsze, od dużych i nieporęcznych obiektywów.

I jak tu nie kochać wakacji! Odezwę się za jakiś czas.